Wiedza  »  Partnerstwa mające na celu renaturyzację rzek

Partnerstwa mające na celu renaturyzację rzek

Rozmowa z Piotrem Nieznańskim

Czym jest dobre partnerstwo w kontekście renaturyzacji rzek? Czy to tylko formalna współpraca, czy raczej trwała relacja oparta na wspólnych celach?

Piotr Nieznański: Dobre partnerstwo oznacza znacznie więcej niż tylko formalną współpracę. To raczej trwała relacja oparta na wzajemnym zaufaniu, zrozumieniu celów i rzeczywistym a nie deklaratywnym zaangażowaniu w ich realizację. Moje doświadczenia z projektów renaturyzacyjnych na rzekach w różnych regionach Polski pokazują, że – bez względu na geograficzną lokalizację – sukces zależy od jakości dialogu, wypracowania wspólnego celu i woli działania, nawet jeśli początkowo poglądy czy interesy partnerów są pozornie lub faktycznie rozbieżne. Warto jednak zwrócić uwagę, że zbudowanie dobrych relacji byłoby trudne, gdyby miało posłużyć zrealizowaniu z góry założonego i „przywiezionego w teczce” projektu. Takie podejście na starcie sugeruje przedmiotowe „wykorzystanie” partnerstwa, a nie budowanie wspólnego rozwiązania danego problemu. Dobre partnerstwo to nie cel, tylko droga oparta na szacunku, otwartym dialogu i wspólnej pracy – wtedy możliwe staje się nie tylko zrealizowanie jakiegoś pojedynczego zadania, ale przede wszystkim zespołowe radzenie sobie z wyzwaniami, wspieranie w znajdowaniu lub dobieraniu odpowiednich działań rozwiązujących dany problem i przede wszystkim trwałe utrzymanie efektów. Identyfikacja i utożsamianie się ze wspólnie wypracowanymi celami jest już połową sukcesu. Zdrowe partnerstwa są też motywatorem dla osób reprezentujących różne przecież instytucje – bo to właśnie ludzie, a nie instytucje, decydują o powodzeniu projektu.

Renaturyzacja rzek wymaga zaangażowania różnych grup – administratora rzeki, samorządów, społeczności lokalnych, organizacji pozarządowych, a nawet biznesu. Jak pogodzić ich często różne interesy?

PN: Najważniejsze to znaleźć wspólny mianownik – cel, który łączy wszystkie strony. W przypadku renaturyzacji rzek kluczowe jest uświadomienie, że zdrowe rzeki to korzyść dla każdego: mieszkańcy mogą korzystać z dobrej jakości środowiska, często zyskują atrakcyjne tereny rekreacyjne lub poprawiają bezpieczeństwo powodziowe, przyroda ma szansę na regenerację, a lokalna gospodarka może czerpać z turystyki, np. związanej z powrotem ryb łososiowatych. Jeżeli komuś wydaje się to być czystą teorią czy infantylnym obrazkiem, to zapraszam do zapoznania się m.in. z efektami wieloletnich i konsekwentnie realizowanych działań prowadzonych przez Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty. Samorządy potrafią tam skutecznie chronić środowisko i zasoby wodne, inwestować w jakość wód oraz przywracanie siedlisk i drożności ekologicznej rzek niezbędnych dla ryb łososiowatych. Dzięki temu region jest rozpoznawalny i ceniony np. przez wędkarzy, którzy nie tylko płacą za licencje połowowe, ale również korzystają z lokalnych sklepów, noclegów i restauracji. Jak widać pogodzenie interesów różnych użytkowników wód, choć jest trudne, prowadzi do rzeczywistych i korzystnych dla regionu zmian. Z mojej praktyki wynika, że ważnym wsparciem w budowie zaangażowania różnych grup czy interesariuszy jest stworzenie odpowiedniej platformy dialogu. W przypadku realizacji większego, rozłożonego na lata projektu, który wymaga szeregu uzgodnień, zgód i pozwoleń od różnych instytucji, warto stworzyć możliwość konsultacji i dyskusji w otwartej, niekoniecznie sformalizowanej formie. Przedstawiciele instytucji publicznych, samorządowych, projektantów, organizacji społecznych mogą wtedy maksymalnie wykorzystać swoje kompetencje do jak najlepszego zaplanowania i zrealizowania działań. Oszczędza to czas i pieniądze oraz pozwala przygotowywać lepsze jakościowo projekty i wnioski o finansowanie. Taką platformą dialogu może być np. Rada Projektu, gdzie każdy może otwarcie wyrazić swoje opinie i obawy, ale też zaproponować rozwiązania. Warto przy tym postawić na organizowanie warsztatów czy wizyt studyjnych, aby partnerzy zobaczyli, jak podobne projekty zrealizowano w innych miejscach. Dzięki temu uczymy się od siebie nawzajem, co pomaga nie tylko przezwyciężać różnice zdań, ale również budować poczucie wspólnej odpowiedzialności.

Jak skutecznie włączyć społeczności lokalne w proces renaturyzacji? Czy ich wsparcie może być czynnikiem decydującym o powodzeniu projektu?

PN: Zaangażowanie społeczności lokalnej to absolutna podstawa. Bez ich akceptacji i wsparcia nawet najlepszy pomysł może się nie udać. Osobiście nie wierzę w skuteczność przygotowywanych na biurkach projektów oderwanych od lokalnych warunków i oczekiwań. Forsowanie takich „rozwiązań” bez zderzenia z rzeczywistością prowadzi często do niezrozumienia ich celów, niepotrzebnych obaw i nieporozumień, a w efekcie do konfliktów. Dlatego tak ważne jest prowadzenie otwartego dialogu – spotkań z mieszkańcami, wyjaśnianie korzyści z projektu, ale też słuchanie ich obaw i wprowadzanie zmian zgodnych z ich oczekiwaniami. Dla przykładu, w projekcie Domaszków–Tarchalice staraliśmy się od początku zaangażować lokalną społeczność i na bieżąco odpowiadać na ich wątpliwości, przygotowując np. wizualizacje możliwego przebiegu nowych (oddalonych od rzeki) obwałowań czy wskazując na etapy i wysokość zalewu na planowanym terenie zalewowym. Ten dialog udawało się sprawnie prowadzić dzięki zaangażowaniu rozpoznawanej w regionie organizacji (Fundacja Zielona Akcja), znanej mieszkańcom ze zrealizowanych na miejscu działań. Mieliśmy przy tym otwarcie komunikowane wsparcie Urzędu Gminy oraz Starostwa Wołów. Takie podejście oraz regularne spotkania Rady Projektu pozwoliły na przygotowanie kilku wariantów rozwiązań i wybór opcji akceptowanej przez wszystkie strony. Rozmowy, ulotki informacyjne, a nawet wizyty terenowe pomogły zbudować zaufanie i uczyniły mieszkańców pełnoprawnymi partnerami. Przypomnę tylko, że ten konkretny projekt, łączący ochronę przyrody z poprawą bezpieczeństwa powodziowego, zrealizowaliśmy w miejscu, gdzie w czasie powodzi w 1997 r. doszło do przerwania obwałowań i częściowego zalania obu miejscowości. Mieszkańcy oczekiwali więc poprawy swojego bezpieczeństwa. I to się udało, ponieważ w trakcie jesiennej powodzi 2024 roku na tereny te nie wdarła się woda.

Aby rzeka była zdrowa nie wystarczy jednorazowe działanie. Jak dbać o trwałość efektów działań renaturyzacyjnych?

PN: Przede wszystkim wymaga to długoterminowego zaangażowania. Po zakończeniu działań renaturyzacyjnych kluczowe jest nie tylko samo monitorowanie ich skutków – zarówno pod względem środowiskowym, jak i społecznym. Niezbędne jest utrzymywanie relacji z mieszkańcami i – w miarę możliwości – stopniowe zaangażowanie ich w opiekę nad rzeką. W projektach realizowanych na różnych rzekach Polski staraliśmy się współpracować z samorządami, które zadbały o regularne utrzymanie efektów projektu. Przykładem mogą być gminy Bohumin i Krzyżanowice, gdzie udało się ochronić ostatni fragment meandrów Odry na pograniczu czesko-polskim. Tam potrafiliśmy dogadać się dosłownie „ponad granicami”, a te gminy do dzisiaj promują chronione teraz prawem „Meandry Graniczne Odry” jako największą atrakcję przyrodniczo-krajobrazową regionu. Same dbają o utrzymanie stworzonej ścieżki rowerowej i wieży widokowej. Gmina Krzyżanowice prowadziła również czynne działania ochronne zajmując się zwalczaniem gatunków inwazyjnych. W tym przypadku mogę powiedzieć, że ochrona ważnego obszaru znalazła się w dobrych „miejscowych” rękach. Dzięki takiemu rozwiązaniu teren nadal pełni swoją funkcję, chroniąc przyrodę i służąc jednocześnie rekreacji i edukacji odwiedzających. Zbudowanie takich lokalnych partnerstw i stałego wsparcia instytucjonalnego pozwala uniknąć sytuacji, w której projekt jest zapomniany po zakończeniu finansowania.

Wspomniał już Pan o najsłynniejszym działaniu w Polsce polegającym na oddaniu przestrzeni rzece – odsunięciu wałów Odry w gminie Wołów na Dolnym Śląsku. Jaki był efekt tego działania w trakcie powodzi we wrześniu 2024 roku?

PN: Był to projekt przełomowy pod wieloma względami. Lokalizację wybraliśmy na podstawie szczegółowych analiz hydrologicznych i przyrodniczych, które wskazały ten fragment doliny jako obszar o dużym potencjale dla renaturyzacji. Wały, pierwotnie zbudowane zbyt blisko rzeki, ograniczały przepływ wód wezbraniowych, co przyczyniało się do zwiększenia ryzyka powodziowego. Dzięki ich odsunięciu na odcinku 7 km, odzyskaliśmy tam blisko 600 ha terenów zalewowych, które podczas powodzi we wrześniu 2024 r. skutecznie przejęły nadmiar wody, chroniąc okoliczne miejscowości przed zalaniem.

Kluczową rolę odegrała Rada Projektu – platforma dialogu skupiająca przedstawicieli samorządów, organizacji pozarządowych, instytucji publicznych i ekspertów. Zapewniła ona transparentność działań, umożliwiając też regularne konsultacje, wspólne rozwiązywanie problemów i znacznie przyspieszone podejmowanie decyzji. W mojej opinii, to dzięki tej współpracy udało się maksymalnie wykorzystać różne kompetencje osób reprezentujących instytucje zarządzające wodą, ochroną przyrody, gospodarką leśną i planowaniem przestrzennym, a także samorządy i organizacje społeczne do wypracowania rozwiązania, które uwzględniło i potrzeby mieszkańców i cele środowiskowe. Była to prawdziwa przestrzeń otwartej komunikacji, w której każdy głos miał znaczenie, a decyzje podejmowano na zasadzie konsensusu. Regularne spotkania, konieczność modyfikacji projektu oraz jasnego komunikowania i uzasadniania każdej proponowanej zmiany spowodowały przy tym nawiązanie mocnych relacji w zespole Rady Projektu. To bardzo pozytywny aspekt współpracy i budowy zaufania, bo zmianę wprowadzają nie same instytucje ale pracujący w nich ludzie.

Ogromne znaczenie miała też otwarta i progresywna postawa Urzędu Gminy Wołów. Już na etapie tworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego uwzględniono cel oddania przestrzeni rzece na potrzeby poprawy bezpieczeństwa powodziowego. Samorząd od początku wspierał projekt, dostrzegając jego potencjał w poprawie bezpieczeństwa powodziowego i ochronie środowiska. Decyzja o wprowadzeniu zmian w planie zagospodarowania przestrzennego była kluczowa, ponieważ stworzyła formalne podstawy umożliwiające realizację całego przedsięwzięcia.

Warto pamiętać, że wdrożenie tego rozwiązania było możliwe właśnie dzięki rzeczywistemu zaangażowaniu partnerów, w tym organizacji pozarządowych, Dolnośląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Nadleśnictwa Wołów oraz władz Gminy i Powiatu Wołów. Każda z tych instytucji wniosła swoją wiedzę i doświadczenie, a to umożliwiło zaplanowanie, wariantowanie i ostatecznie wdrożenie całej inwestycji. Organizacje pozarządowe, takie jak WWF, Fundacja Zielona Akcja czy Partnerstwo Doliny Środkowej Odry odegrały równocześnie rolę inicjatorów oraz mediatorów i promotorów projektu, angażując społeczność lokalną i instytucje w konstruktywny dialog.

Tego typu rozwiązania można z powodzeniem multiplikować nie tylko wzdłuż Odry, ale także nad innymi polskimi rzekami, gdzie wały przeciwpowodziowe często zbudowano zbyt blisko koryta rzeki. Wszędzie tam, gdzie na przylegających terenach – użytkach rolnych, lasach czy nieużytkach – możliwe jest przywrócenie łączności doliny i umożliwienie swobodnego wylewania się wód w czasie wezbrań. Oddanie przestrzeni rzekom w takich obszarach pozwala na ochronę terenów zurbanizowanych, ogranicza straty gospodarcze, a równocześnie służy poprawie jakości środowiska. Podobne projekty zawsze wymagają współpracy i otwartego dialogu. Budowanie partnerstw pomiędzy samorządami, instytucjami publicznymi, organizacjami społecznymi i mieszkańcami jest tu – podobnie jak w przypadku klasycznych działań inwestycyjnych – kluczem do sukcesu. Przykład Domaszkowa i Tarchalic pokazuje, że dobrze zaplanowane działania mogą przynosić korzyści zarówno ludziom, jak i przyrodzie. To konkretne rozwiązanie polegające na “oddaniu przestrzeni rzece” przeszło trudny ale udany test w czasie powodzi w 2024 roku (ok. 12 mln m3), chroniąc przed zalaniem miejscowości Domaszków i Tarchalice. W mojej opinii tego typu podejście jest sytuacją, w której wygrywają wszyscy zaangażowani i warto je realizować wszędzie tam, gdzie natura i społeczności mogą „obopólnie” zyskać na współpracy.

BIOGRAM

mgr Piotr Nieznański

Ekspert i praktyk w zakresie ochrony wód, rewitalizacji i renaturyzacji rzek i ich dolin oraz ochrony zagrożonych siedlisk i gatunków. Inicjator i lider programów innowacyjnej i sprawczej edukacji ekologicznej jako podstawy Zielonej Gospodarki. Współinicjator Koalicji „Czas na Odrę”, Koalicji Ratujmy Rzeki. Współautor programu edukacji i rozwoju kompetencji prowadzonego przez Fundację Code For Green, w której pełni funkcję dyrektora ds. programów środowiskowych. Przez 25 lat inicjował i wdrażał działania służące ochronie przyrody i zasobów wodnych w międzynarodowej organizacji ochrony przyrody – WWF. W latach 2014-2018 powołany przez Ministra Środowiska do Państwowej Rady Ochrony Środowiska. Od 2024 roku członek Zarządu Stowarzyszenia Rewilding Oder Delta.

Wieloletni przedstawiciel organizacji pozarządowych w międzynarodowych i krajowych gremiach doradczych w zakresie ochrony wód i ochrony przyrody, w tym m.in.: Międzynarodowej Komisji Ochrony Odry, Komitetu Monitorującego Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, Komitetu Monitorującego Regionalne Programy Operacyjne, Regionalne Rady Ochrony Przyrody. Ekspert Międzynarodowego Centrum Praw Przyrody (Observatoire international des droits de la nature) wspierający działania na rzecz uznania osobowości prawnej rzek.

Autor i współautor licznych publikacji z zakresu ochrony przyrody i ochrony wód, w tym: Atlasu terenów zalewowych Odry, podręcznika „Natura 2000 i gospodarka wodna”, koncepcji „Przestrzeń dla rzeki”. Współtwórca filmu „Do ostatniej kropli” w reżyserii Ewy Ewart, nagrodzonego w 2023 roku m.in. Złotą Nimfą na Festiwalu filmowym w Monte Carlo oraz Grand Prix Green Film Festiwal. W 2024 roku powołany przez Ministra Infrastruktury do Państwowej Rady Gospodarki Wodnej. W 2024 roku powołany do Komitetu Nauk o Wodzie i Gospodarki Wodnej przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.