Wiedza  »  Praktyczna wiedza, która wzmacnia uzasadnienia renaturyzacji rzek

Praktyczna wiedza, która wzmacnia uzasadnienia renaturyzacji rzek

Rozmowa z Mateuszem Grygorukiem

Proszę nam opowiedzieć o najważniejszych działaniach renaturyzacyjnych, dzięki którym rzeki powracają do zdrowia.

Mateusz Grygoruk: Moim zdaniem kluczowe są lokalne, niewielkie i tanie ingerencje w przekształconą rzekę, wykonywane z pomocą dostępnego lokalnie materiału. Celem renaturyzacji nie jest przywrócenie rzekom naturalności, bo jest to niewykonalne. Nie da się utrzymać naturalnej rzeki w rolniczo-urbanistyczno-przemysłowym miszmaszu, który je otacza. Można natomiast, za pomocą kłody drewna, kilku otoczaków czy kilku taczek żwiru sprawić, że na jakimś fragmencie rzeka odzyska część swoich cech – zmienną głębokość, zróżnicowane prędkości przepływu czy różnorodną granulację osadów. Często będą to jedyne zadania, które można wykonać, bo na większe działania – remeandryzację czy rozszerzenie koryta – nie będzie miejsca, pozwolenia lub akceptacji. Dopóki jednak katalog prac utrzymaniowych wskazany w ustawie Prawo wodne będzie sformułowany w swoim obecnym kształcie, możemy zapomnieć o przywróceniu naszym rzekom jakichkolwiek cech świadczących o ich dobrym stanie. Wszystkie prace utrzymaniowe prowadzą do pogorszenia stanu ekologicznego, a prac renaturyzacyjnych – planowanych, projektowanych i wdrażanych przez właścicieli i użytkowników wód – jest jak na lekarstwo. Moim zdaniem przywrócenie zdrowia rzekom w Polsce jest możliwe tylko poprzez rozszerzenie spektrum prac utrzymaniowych.

Jakie badania lub pomiary są najważniejsze, żeby udowodnić, że renaturyzacja rzek ma sens i przynosi korzyści? Które wskaźniki i dane pomogą przekonać społeczności, w tym lokalnych decydentów, do podejmowania tego typu działań?

MG: Renaturyzacja, podobnie jak każde inne działanie z zakresu zarządzania środowiskiem, musi być prowadzona w jakimś celu. Ten cel należy określić przed podjęciem prac „w terenie”, na etapie opracowania koncepcji. W takiej sytuacji możemy sobie wyobrazić, że każdy przypadek będzie inny. W odniesieniu do remeandryzacji można np. mierzyć miąższość i uziarnienie osadów na „początku” i na „końcu” dołączonego do rzeki (lub zbudowanego całkowicie sztucznie) fragmentu koryta. Pozwoli nam to określić, czy podłączone starorzecze zaczyna funkcjonować jako rzeka, czy przy pierwszym większym wezbraniu woda utoruje sobie inną drogę, ponownie je odcinając. Można weryfikować strukturę gatunkową i wiekową ryb oraz ich liczebność. Najlepiej przed i po podjęciu działań, aby mieć pogląd na to, co się zmienia. Innym wątkiem jest określenie funkcji wodnogospodarczych, jakie zmienia renaturyzacja rzeki. Zwróćmy uwagę, że protokoły monitoringowe renaturyzacji są zwykle nastawione właśnie na korzyści przyrodnicze, a nie na to, co poprzez renaturyzację udało się ugrać dla użytkowników wody. Może wzrośnie stan wody w studni? A może spadnie ryzyko powodziowe? A może w ogóle nie ulegnie zmianie? Ustawienie nieco innej optyki na renaturyzację, jako działanie wodnogospodarcze, a nie środowiskowe, pozwoli dostrzec te „inne” korzyści, ważne właśnie dla lokalnej społeczności. Obserwując coraz częstsze przypadki wysychania rzek w Polsce myślę, że monitoring tego zjawiska może społeczeństwu pokazać jak ważna dla gospodarki wodnej jest renaturyzacja. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że w żadnym znanym przypadku renaturyzacji rzeki nie przeprowadzono (przynajmniej w Polsce) monitoringu, którego celem byłoby wykazanie wpływu tego procesu na czas trwania przepływów wyższych niż jakieś określone kryterium. Wydaje mi się, że udowodnienie i upublicznienie informacji o tym, że rzeki w dobrym stanie ekologicznym, lepiej radzą sobie z suszą, byłoby kamieniem milowym w komunikacji skuteczności renaturyzacji rzeki.

Jaka jest zależność pomiędzy zdrową, zrenaturyzowaną rzeką a jej wpływem na powódź i suszę?

MG: Taki związek, choć intuicyjnie istnieje, jest trudny do ilościowego opisania. Dzieje się tak z wielu powodów. Po pierwsze, powodzie występują zwykle w wyniku ekstremalnych zdarzeń meteorologicznych – np. wysokich sum opadów występujących w krótkim czasie lub szybkiego tajania śniegów. W takim przypadku nie ma znaczenia czy rzeka jest naturalna, czy nie, bo fala powodziowa w podobny sposób przez takie rzeki zostanie przeprowadzona. W przypadku rzeki zrenaturyzowanej może się okazać, że fala powodziowa ulegnie wypłaszczeniu, a czas jej przepływu będzie wydłużony, jednak tego typu spekulacje przy znanych z września 2024 r. sumach opadów w masywie Śnieżnika (ok. 400 mm w cztery dni) wydają się niezasadne. Inaczej sprawa wygląda w przypadku suszy, która jest zjawiskiem powolnym i dziejącym się nieco bardziej przewidywalnie. Tu z kolei może się okazać, że rzeka zrenaturyzowana nie wyschnie tak szybko. Co więcej, dla rzeki w dobrym stanie ekologicznym, tej naturalnej czy zrenaturyzowanej, przepływ środowiskowy (lub nienaruszalny) prawdopodobnie da się ustalić na nieco niższym poziomie niż w przypadku rzeki uregulowanej, odmulonej i pozbawionej roślinności. W zróżnicowanym cieku znajdą się bowiem nisze, które w przypadku krytycznej suszy mogą być wykorzystane skuteczniej, niż ma to miejsce w homogenicznej, prostej i wszędzie jednakowo płytkiej rzece. Paradoksalnie więc w interesie użytkowników wody może być utrzymywanie naturalnej rzeki lub jej renaturyzacja, ponieważ dla jej właściwego stanu potrzeba mniej wody. Dopiero prowadzimy takie badania i mam nadzieję, że za kilka lat będziemy o tych zjawiskach mówić bardziej ilościowo niż jakościowo. Odwróciłbym jednak to pytanie i spytał, jaka jest zależność pomiędzy regulacją rzeki i pracami utrzymaniowymi a powodzią i suszą. Czy na pewno prace utrzymaniowe prowadzą do ograniczenia ryzyka powodzi i suszy? Głęboko w to wątpię.

Jak wytłumaczyć ludziom, że pogłębianie rzeki jest działaniem, które nie rozwiązuje problemów zarówno rzeki, jak i człowieka przy niej żyjącego.

MG: Na tak postawione pytanie trudno odpowiedzieć. Co to znaczy pogłębianie? Czy odmulanie to pogłębianie? A może chodzi o pracę regulacyjną polegającą na pogłębieniu (czyt. obniżeniu rzędnej dna) rzeki? Czytelnicy mogą powiedzieć, że w Polsce rzek się nie pogłębia, bo odmulanie to nie pogłębianie, a takich regulacji koryt dawno nie robiono. Jakkolwiek, osobiście uważam, że w wielu przypadkach odmulanie jest prowadzone niepotrzebnie i błędnie definiowane. Chyba, że geodeta zmierzy aktualną rzędną dna, porówna ją z rzędną dna ustaloną w chwili regulacji rzeki i dowiedzie, iż koryto uległo takiemu wypłyceniu, że ingerencja koparki staje się koniecznością. Dlaczego w to wątpię? Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat polskie rzeki uległy skróceniu w wyniku regulacji. Weźmy np. budowę przekopu Wisły, w wyniku którego skrócono bieg rzeki, co w efekcie spowodowało zwiększenie jej spadku oraz przyspieszenie drenażu w całej zlewni, a więc w znacznej części Polski. Prowadzone przez nasz zespół badania, nawet w korytach naturalnych rzek, takich jak Biebrza, pokazują, że rzędna ich dna obniżyła się w przeciągu ostatnich 70 lat o około pół metra. Zwracam uwagę, że mówienie o „pogłębianiu” rzeki jest jednak nadużyciem. W wyniku obniżania rzędnej dna nie robimy bowiem „głębszej rzeki”, w domyśle – nie sprawiamy, że w rzece jest więcej wody – lecz przyspieszamy drenaż wód podziemnych. W ten sposób konsekwentnie zwiększamy ryzyko wyschnięcia rzeki, co szczególnie w ostatnich latach i w przypadku mniejszych cieków staje się w Polsce zjawiskiem powszechnym. Obniżając rzędną dna sprawiamy, że rzeka silniej drenuje wody podziemne. Pogłębiona rzeka nie oznacza więcej miejsca dla ryb. Pogłębiona rzeka to mało wody w okresie suszy. Pogłębiona rzeka to w końcu żaden ratunek w okresach ekstremalnych opadów. Pogłębiona rzeka to problem.

BIOGRAM

Mateusz Grygoruk

Hydrolog, profesor w Katedrze Hydrologii, Meteorologii i Gospodarki Wodnej SGGW w Warszawie. Zajmuje się ilościową analizą procesów przepływu wody w krajobrazie oraz rolą rzek i mokradeł w środowisku oraz otoczeniu społecznym i gospodarczym. Badał rzeki i mokradła od północnej Norwegii po południową Polskę i od Syberii po Kanadę. Działacz organizacji pozarządowych, członek Państwowej Rady Ochrony Środowiska. W wolnym czasie wędkarz i muzyk. Większość wolnego czasu spędza na bagnach lub nad rzeką.