Wiedza  »  Dobre utrzymanie wód jako podstawa renaturyzacji

Dobre utrzymanie wód jako podstawa renaturyzacji

Rozmowa z Krzysztofem Sobieckim

Często mówi się, że prace utrzymaniowe na rzekach to podstawa zarządzania wodami. Czym one są i na czym polegają?

Krzysztof Sobiecki: Prace utrzymaniowe na rzekach to raczej jeden z przykładów gospodarowania zasobami wodnymi niż element zarządzania nimi. Choć owszem, w takim codziennym postrzeganiu tego co dzieje się nad rzekami w Polsce, dla obywatela, mieszkańca wsi czy miasta, wędkarza czy turysty, prace utrzymaniowe na rzekach to z pewnością przejaw zarządzania wodami. Wynika to głównie z tego, że podejmowane interwencje, konkretne roboty i czynności, są namacalnym i widocznym działaniem człowieka w korycie rzeki i jego sąsiedztwie. W terenie nie dostrzegamy bowiem pracy, analiz, badań i szeregu innych działań wykonywanych przez pracowników Wód Polskich, choćby w związku z rozległym obszarem decyzji wodnoprawnych, czy opiniowania przedsięwzięć na etapie ich oceny środowiskowej. Nie widzimy tego, co składa się na zarządzanie wodami, bo są to głównie działania planistyczne, kontrolne, monitoringowe czy związane z gromadzeniem danych.

Prace utrzymaniowe prowadzone w rzekach służą natomiast dość dobrze rozumianym społecznie celom, jak ochrona przed powodzią, usuwanie skutków powodzi, ale też zapewnienie swobodnego spływu lodu, czy umożliwienie korzystania z wód w związku choćby z zaopatrzeniem w wodę pitną. Na ogół polegają na punktowym lub odcinkowym wykaszaniu i usuwaniu roślinności z powierzchni lustra wody i dna koryta oraz jego skarp, usuwaniu zatorów i przeszkód utrudniających lub uniemożliwiających przepływ wód. Prace te wykonywane są zwykle cyklicznie, niekiedy wyłącznie w razie stwierdzonych potrzeb. To również czynności w korycie zapobiegające erozji bocznej, a więc podcinaniu brzegów, realizowane poprzez wprowadzanie umocnień brzegowych czy zasypywanie powstałych wyrw, ale i konserwację już istniejących zabezpieczeń brzegowych. W coraz mniejszym stopniu prace utrzymaniowe przyjmują charakter regulacji rzeki, a więc zaplanowanej modyfikacji układu i przebiegu koryta, z jego prostowaniem, nadaniem kształtu czy pogłębieniem.

Czy prace utrzymaniowe wykonane w jednym miejscu rzeki, będą wpływać na to co się dzieje powyżej lub poniżej tego miejsca?

KS: Utrzymanie rzek w Polsce, nałożone jako obowiązek prawny na administratora wód publicznych, czyli Wody Polskie, to również element składowy działań, których celem jest poprawa stanu wód. Ten cel statutowy Wody Polskie realizują poprzez bardzo różne działania, w tym prace utrzymaniowe, czego wyrazem jest traktowanie rzek nie jako obiektów i urządzeń, lecz jako ekosystemów. Pamiętać bowiem należy, że każda ingerencja w ekosystem rzeki, np. poprzez usuwanie form akumulacji rzecznej, pogłębianie koryta albo niwelowanie różnic jego głębokości w profilu poprzecznym czy podłużnym, pociąga za sobą szereg konsekwencji natury hydrologicznej, biologicznej i ekologicznej. To, co wydaje się „korzyścią” z punktu widzenia przeprowadzenia w dół biegu rzeki nadmiaru wód wezbraniowych, a wynika z pogłębienia koryta, zwiększenia spadku i ujednolicenia jego parametrów na znacznym odcinku, wiąże się z wyraźną „utratą” naturalnych cech odpowiedzialnych choćby za zdolność do samooczyszczania się rzek czy decydujących o warunkach życia organizmów wodnych. Wyprostowane, pozbawione jakiejkolwiek roślinności „rzeki–kanały”, niezacienione drzewami oraz zakrzaczeniami, o jednorodnym głębokościowo dnie i nieomal jednakowym nurcie, pozostają ubogie w życie. Przyspieszając odpływ wód, mogą generować większe zagrożenia wezbraniowe i powodziowe w dole biegu, a w okresach suchych, silnie prześwietlone do samego dna, zakwitają, obrastają kożuchem roślin i nie są w stanie, poprzez brak dwudzielności swego układu pionowego (strefy płytkie, podmokłe, strefy głębsze, nurtowe), zapewnić retencji korytowej. Oczywiście przykładów tych relacji jest bardzo wiele, dlatego planowaniu prac utrzymaniowych towarzyszyć powinna analiza zlewni rzeki. W większym niż obecnie stopniu powinno się również uwzględniać dobre praktyki utrzymania rzek na etapie wyboru rozwiązań, zwłaszcza wobec faktu obserwowanych od lat zagrożeń suszą czy postępującą utratą siedlisk rzecznych i zależnych od wody w dnach dolin rzecznych.

Jakie problemy z wodą rozwiązują prace utrzymaniowe i czy da się je wykonać bez szkody dla środowiska?

KS: Najważniejsze aby w spojrzeniu na rzekę, na ryzyka które dostrzegamy (podtopienia, zabieranie gruntów, podcinanie infrastruktury drogowej etc.), każdorazowo starać się zidentyfikować złożoność problemu, rozpoznać relacje jakie zachodzą pomiędzy różnymi elementami środowiska i działalnością człowieka, która stanowi jego część. Dopiero taka głębsza analiza pozwala poprawnie zidentyfikować realne zagrożenia i dobierać adekwatnie rozwiązania. Te w dużej mierze zależne będą choćby od skali zagospodarowania doliny rzecznej czy stwierdzanych w całej zlewni presji oddziaływujących na rzekę. Cała trudność w doborze odpowiednich działań utrzymaniowych, a za takie uznać należy tylko te, które ograniczając ryzyka nie pogarszają stanu wód, to szukanie kompromisu pomiędzy tym, co niekiedy pozornie i jednoznacznie identyfikuje się jako korzystne, a tym co realnie opłacalne.

Jakie jest powiązanie prac utrzymaniowych z renaturyzacją?

KS: Wprowadzenie szeregu modyfikacji renaturyzacyjnych do katalogu prac utrzymaniowych bezsprzecznie redukuje koszty ich realizacji. To dość oczywisty, a jednak rzadko podnoszony w debacie publicznej atut tego procesu. Zestaw działań renaturyzacyjnych możliwych do stosowania w ramach prac utrzymaniowych jest niezwykle szeroki i można go podzielić na trzy grupy: działania modyfikacyjne, dodatkowe i techniczne. Idea działań modyfikacyjnych opiera się w dużej mierze na ograniczeniu lub zaniechaniu prac związanych z usuwaniem roślinności, wykaszaniem jej z dna i brzegów rzek. To również zaniechanie usuwania osadów żwirowych z koryt rzek, ograniczenie zasypywania wyrw brzegowych lub modyfikacja usuwania drzew i krzewów z brzegów czy usuwania namułów i osadów piaszczystych. W praktyce stosuje się więc działania punktowe lub na krótkich odcinkach, naprzemiennie po lewej bądź prawej stronie koryta. W ten sposób przeprowadza się koszenie skarp brzegowych i wycinki zakrzaczeń, ale również odmulanie dna rzeki, tak aby nie zaburzać jego różnorodności pionowej i jednocześnie maksymalnie generować powiązanie pomiędzy strefą koryta a dnem doliny rzeki. Również ochrona erozyjnych skarp brzegowych dokonywana jest wyłącznie w miejscach bezpośrednich zagrożeń dla różnego typu infrastruktury, a zabezpieczenia te przyjmują formę konstrukcji „bliskich naturze” (brzegosłony, wbudowane w brzeg karpiny i pnie drzew, płotki faszynowe, etc.).

W grupie działań dodatkowych znajdują się m.in.: nasadzenia drzew i krzewów w strefie brzegowej, wprowadzanie naturalnych obiektów kierujących nurt rzeki, umieszczanie w korytach pryzm żwirowo-kamiennych naśladujących układy bystrzy (odcinki szybszej i płytszej wody) i plos (odcinki wolniejszej i głębszej wody). W obszarach rolniczych, gdzie rzeki pozostają pod ogromną presją zanieczyszczeń chemicznych, przykładem działań z tej grupy jest tworzenie pasów roślinności czy specjalnych eko-barier wyłapujących nawozy sztuczne.

Z kolei w grupie działań technicznych, stosowanych głównie w dolinach rzecznych o mniejszym zagospodarowaniu, najważniejsze prace renaturyzacyjne inicjują erozję boczną koryta, odtwarzają naturalną głębokość dna rzeki, przyczyniają się do odtwarzania starorzeczy lub umożliwiają swobodne kształtowanie się koryta w obrębie dna doliny. Wszystkie te rozwiązania, w mojej ocenie, umożliwiają prowadzenie skutecznych prac utrzymaniowych, adekwatnych do zapisanych w Prawie Wodnym celów ich prowadzenia (art. 227), nie znajdują się jednak w pełni w katalogu prac utrzymaniowych wymienionych w Prawie Wodnym. Wydaje się, że w tym zakresie potrzebna jest nowelizacja tego aktu prawnego o działania, które pozwalają spowolnić spływ wód, by przyczynić się do zwiększenia retencji.

Rzeka w swojej naturalnej formie dba o siebie w sposób, który pozwala jej na samoistną regenerację. Ogólnie zatem można powiedzieć, że im mniej w niej interwencji człowieka, tym lepiej dla rzeki. Proszę wymienić zasadnicze przesłanki, które uzasadniają utrzymywanie rzek.

KS: Dwie najważniejsze to ochrona przed lokalnymi podtopieniami i w następstwie utratą mienia. Prace te mogą skutecznie ograniczyć poważne straty materialne w infrastrukturze drogowej, kolejowej, energetycznej czy zabudowie. Kolejna ważna przesłanka to umożliwienie efektywnego zarządzanie zasobami wodnymi, co jest kluczowe np. dla zaopatrzenia w wodę pitną, nawadniania i produkcji energii. Na dużych rzekach, dostosowanych do roli śródlądowych dróg wodnych, prace utrzymaniowe to codzienność, zapewniają one bowiem w miarę stałe i odpowiednie warunki do prowadzenia żeglugi towarowej i osobowej. Z prac utrzymaniowych na rzekach korzystamy również uprawiając różne formy turystyki wodnej i rekreacji, jak kajakarstwo czy sporty motorowodne.

Lokalne społeczności często oczekują natychmiastowych działań po przejściu powodzi, takich jak czyszczenie koryt. Jak rozmawiać z mieszkańcami, którzy domagają się podjęcia prac utrzymaniowych, aby akceptowali działania, które będą trwalsze i skuteczniejsze w radzeniu sobie z problemami z wodą, ale ich efekt może być widoczny po wielu latach?

KS: Rozmowa z mieszkańcami na temat przewagi długoterminowych działań renaturyzacyjnych na rzekach względem stosunkowo szybkich w realizacji prac utrzymaniowych to z pewnością trudne wyzwanie. Większej akceptacji społecznej dla renaturyzacji, zwłaszcza w obszarach dotkniętych powodziami, upatrywałbym w inicjowaniu strategii komunikacyjnych w kilku obszarach. Po pierwsze informowanie i edukowanie o tym, dlaczego długoterminowe działania są bardziej skuteczne i trwałe, zwłaszcza jeśli przedstawiać je na konkretnych przykładach i danych, które pokazują korzyści płynące z takich działań. Kolejny aspekt to transparentność i regularne aktualizacje – informowanie mieszkańców o planach, etapach realizacji oraz potencjalnych korzyściach i wyzwaniach związanych z długoterminowymi działaniami oraz bieżąca/regularna informacja o postępach prac, co może pomóc w utrzymaniu zainteresowania i wsparcia społeczności. Bardzo ważne jest angażowanie lokalnej społeczności w proces decyzyjny poprzez spotkania, warsztaty i konsultacje, aby mieszkańcy mogli wyrazić swoje opinie i obawy. Następny istotny element to pokazanie krótkoterminowych korzyści, co pomaga w zbudowaniu zaufania i akceptacji. I wreszcie współpraca z lokalnymi liderami i organizacjami, które mają zaufanie mieszkańców, bo ich wsparcie może znacząco wpłynąć na akceptację planów.

BIOGRAM

Krzysztof Sobiecki

Absolwent Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, geomorfolog i gleboznawca, uczestnik badań terenowych w górach Europy i Afryki, członek interdyscyplinarnych zespołów badawczych w ramach opracowywania pierwszych planów zadań ochronnych dla Bieszczadzkiego Parku Narodowego i Magurskiego Parku Narodowego. Od 20 lat zawodowo związany z gospodarką wodną. Członek zespołów odpowiedzialnych w RZGW Kraków za zrealizowanie projektów renaturyzacyjnych w korytach rzek Białej Tarnowskiej, Wisłoki, Ropy, Jasiołki. Współautor, a następnie kierownik przygotowania koncepcji projektu “Zrównoważony rozwój gospodarczy zlewni rzeki Nidy w związku z obszarami Natura 2000 – etap I”. W latach 2018-2024 dyrektor Zarządu Zlewni w Sandomierzu, PGW Wody Polskie; pomysłodawca projektu “Przywrócenie ciągłości morfologicznej i poprawa warunków siedliskowych w korycie Czarnej Staszowskiej” oraz sympatyk i wdrożeniowiec dobrych praktyk utrzymania rzek. Od września 2024 r. kierownik działu utrzymania w Zarządzie Zlewni w Krakowie.